- Debbie Ford
Zapisz się do newslettera
Autor Piotr Gibaszewski, 11.04.2010

O karmicznym znaczeniu zbiorowych przypadków śmierci napisałem w felietonie z sierpnia 2007 po wypadku pod Grenoble polskiego autokaru z pielgrzymami.
http://www.solarius.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=180&Itemid=98
(tekst napisany w lipcu 2007 po wypadku autokaru pod Grenoble)
Pielgrzymkowe szlaki karmy
Najtragiczniejsze wypadki autokarowe w okresie minionych piętnastu lat łączy pewna wspólna, szczególna cecha. 01 lipca 2002 pielgrzymka udająca się do sanktuarium w Medjugorie w Chorwacji rozbija się nad Balatonem na Węgrzech. Ginie 19 osób. 30 września 2005 roku w autokar licealistów z Białegostoku jadących z pielgrzymką do sanktuarium maryjnego na Jasnej Górze w Częstochowie uderza ciężarówka. W wypadku tym ginie trzynastu licealistów. 22 lipca pod Grenoble polska wycieczka ze Szczecina pielgrzymująca po wielkich europejskich sanktuariach maryjnych La Salette, Altoetting, Lourdes, Fatima, spada w przepaść. Ginie 26 osób.
W tym samym miejscu zginęło już dwieście osób - w większości pielgrzymów udających się lub wracających z i do La Salette. Mocno zastanawiająca jest ta synchroniczność wypadków połączona w prawidłowość. Wiele wierzących osób zadaje sobie w związku z tym bardzo ważne pytanie. Gdzie był Bóg? Dlaczego miłosierna Matka Boża nie uchroniła tych, którzy się do niej w pielgrzymce udawali? Niemal każdy teolog i katolicki etyk staje wobec tych bardzo trudnych pytań związanych z pytaniem "gdzie był Bóg", tam gdzie dochodziło do tragedii, śmierci, zbrodni. Jednak w tym przypadku ta refleksja jest szczególna i wyjątkowa, gdyż dotyczy wierzących i pobożnych wiernych chcących pogłębić swoją religijność, udających się na pielgrzymkę w celu zyskania łask i pomyślności do Matki Bożej - troskliwej opiekunki. By jednak zrozumieć sens i znaczenie takich masowych tragedii, które mają wyraźne symboliczne przesłanie, należy się odwołać do zupełnie innych jakości i wartości. Dlaczego grupa ludzi wsiada na okręt, który ma zatonąć, na samolot, który ma spaść, do autokaru, który ma się roztrzaskać? Czy to tylko pech, przypadek, tragiczny zbieg okoliczności? W naukach duchowych i ezoterycznych - takich jak astrologia - nie ma czegoś takiego jako przypadek, ślepy los. A może to przeznaczenie? Okrutne i straszne? Astrolodzy często mówią przecież o przeznaczeniu, o losie, o karmie... Jednak kluczem do rozwiązania tego niezwykle ważnego i trudnego problemu jest swoiście rozumiana etyka ezoteryczna i to w jaki sposób ona patrzy na taką tragedię jak ta i inne podobne. Z punktu widzenia duchowości nie było tu zatem przypadku. Nie działa tu ślepa bezosobowa siła pecha. Jednak i przeznaczenie, tak jak wiele osób je rozumie, to nie dokładnie to samo. W naszej kulturze przeznaczenie ma silny związek z antycznym rozumieniem ananke. To bezduszna, okrutna, deterministyczna siła, z którą w zderzeniu nie mamy żadnych szans. Jeśli bowiem istnieje przeznaczenie, to cóż mamy z nim uczynić? Takie było rozumienie antycznego fatalizmu, gdzie Edyp - zgodnie z delficką wyrocznią - miał zabić swego ojca i ożenić się ze swoją matką. Wschód determinizm przeznaczenia rozumie jednak w akceptującej formie, więc wyrocznia indyjskiego astrologa nie brzmi jak wyrok, lecz jest z pokorą przyjmowana jako realizacja swojej karmy, podobnie muzułmańskie poddanie się woli Allaha nie rodzi buntu, cierpienia. Zachodnie rozumienie przeznaczenia jest jednak inne. Jest to coś w rodzaju nieszczęścia, coś czemu należy się przeciwstawić. Jaki ma to związek z tragedią pielgrzymów pod Grenoble? Otóż nauki duchowe zakładają, że inkarnując się dusza przy wsparciu swoich opiekunów - duchowych istot prowadzących jej rozwój - podejmuje decyzję o tym, jak ma wyglądać jej życie, jakie ma zdobyć doświadczenia, jakie cechy charakteru są jej do tego potrzebne, jakie wydarzenia będą jej w tym pomocne. Wybiera więc sobie swój horoskop i wszelkie wynikające z niego konsekwencje. Na wyższym wymiarze istota duchowa, którą byliśmy przed inkarnacją, ma dużo lepsze i mądrzejsze widzenie siebie i swoich potrzeb. Wybiera więc sobie odpowiednie ciało, rodzinę, środowisko, przeżycia, czas pobytu na Ziemi, a w konsekwencji również moment i sposób odejścia z tego świata. Niekiedy istoty te nawiązują porozumienie polegające na wspólnym odejściu i wspólnej śmierci. Taka istota duchowa jakby wie, że zakończyła swoją misję i już może wracać. Sama zaś śmierć ma dużo większe znaczenie dla żyjących, niż dla samej odchodzącej duszy. Pielgrzymki - we wszystkich religiach - to niezwykle mocne i silne praktyki duchowe, które mocno skracają karmę, czyszczą ją i uzdrawiają, co sprawia, że mogą nawet zamknąć cykl karmiczny duszy. Ta spektakularna, dramatyczna śmierć to przesłanie dla żyjących: bliskich, otoczenia, świata. Jeśli kilkanaście milionów ludzi pod wpływem takiego wydarzenia podejmuje głęboką refleksję nad życiem i śmiercią, swoim miejscem na tym świecie, dokonuje czegoś, co jest celem niemal wszystkich nauk duchowych - swoistej medytacji, praktyki głęboko uzdrawiającej, oczyszczającej i leczącej. Każdy z osobna mógłby zakończyć swoje życie, co nie przyniosło by większych emocji, jak tysiące ludzi ginących w wypadkach, którzy są dla nas jedynie parametrem statystycznym, którzy nie są powodem do ogłaszania żałoby narodowej. Pamiętajmy również, że na ascendencie horoskopu Polski rezyduje Saturn, którego symbolem jest kosa (sierp), czyli śmierć, ale też żniwa. Planeta ta przynosi nam bolesne i trudne lekcje na wielu poziomach: politycznym, duchowym, religijnym, ale zgodnie ze swoją naturą trudu i pracy zmusza nas do ciężkiego wysiłku i trudu. Te ofiary Saturna w pewnym sensie kojarzą się nie z miłosierną Matką Bożą, ale z okrutną boginią Kali, która ma zawieszony wieniec z ludzkich głów. Zastanawiające są również ciekawe analogie do wizerunku Czarnej Madonny - Matki Boskiej Częstochowskiej i właśnie czarnej Kali, tak wszakże różnych, odmiennych postaci. Zastanawiające jest jednak również to, że wizerunek Fatimskiej Matki Bożej wspiera najbardziej radykalne, sfrustrowane, naładowane negatywnymi emocjami środowisko w Polsce związane z toruńskim Radiem Maryja. Jednak rodziny Radia Maryja to najbardziej nieszczęśliwa, cierpiąca, zagubiona grupa społeczna. Może więc jest to dla nich najlepsza możliwa opiekunka, najbardziej wyrozumiała i kochająca.
(20)
| duzo słów | 29.04.2010 19:16 ~keram |
| Duzo słów mało konkretów.Duzo gdybania i gadania.Sprawdzcie horoskop urodzeniowy,tranzyty i... zobacz więcej | |
| czterdzieści i cztery... | 19.04.2010 17:09 ~SunsetSunrise |
| "Krew jego - dawne bohatery A imię jego będzie czterdzieści i cztery" 10.04.2010 /... zobacz więcej |
|
| czterdzieści i cztery... | 19.04.2010 17:09 ~SunsetSunrise |
| "Krew jego - dawne bohatery A imię jego będzie czterdzieści i cztery" 10.04.2010 /... zobacz więcej |
|
| To wszystko jest bardzo ciekawe... | 16.04.2010 13:31 ~Dorota |
| a miejsce spotkania na Wawelu - wyjątkowe. | |
| Pamietam. | 15.04.2010 08:23 ~Joker |
| Byłem świadkiem otwartej rozmowy, w grudniu 2009 w Akademii Terapii Naturalnej we Wrocławiu,... zobacz więcej | |
|
Baran 20.03-19.04 |
Byk 19.04-20.05 |
Bliźnięta 20.05-21.06 |
|
Rak 21.06-22.07 |
Lew 22.07-23.08 |
Panna 23.08-22.09 |
|
Waga 22.09-23.10 |
Skorpion 23.10-22.11 |
Strzelec 22.11-21.12 |
|
Koziorożec 21.12-20.01 |
Wodnik 20.01-18.02 |
Ryby 18.02-20.03 |
Darowy VIDEOczat z Ekspertem
Zobacz kiedy znajdziesz odpowiedź
na swoje pytanie ...

Zobacz na EzoPorady.pl
Najczęściej czytane |
Najnowsze komentarze |
Nasz ekspertPrognoza na luty 2012O niezwykłym wybuchu społecznego buntu wobec ustaw ACTA, o narodzinach nowego społeczeństwa opartego na wolności - czyli o społeczeństwie nadchodzącej Ery Wodnika pisze w swoim felietonie nasz astrolog Piotr Gibaszewski. więcej » |