- Deepak Chopra
Zapisz się do newslettera
Autor Jadwiga, 23.08.2010
Być może najważniejszą lekcją w życiu każdego z nas jest wydarzenie lub ciąg wydarzeń, które transformują świadomość w sposób nieprzewidywalny i trwały otwierając nas na nieznane wcześniej poziomy i aspekty Istnienia.
Zastanawiałam się nieraz co najbardziej przyczyniło się do transformacji mojej świadomości, jeśli taka w ogóle zaistniała? Co jest przyczyną jeszcze zasnutego mgłą przeczucia, że ja nie jestem moją osobowością, która czuje się oddzielona od świata, nie jestem żadną tożsamością o trwałych granicach, nie jestem tą kobietą, która każdego ranka ogląda swoją twarz w lustrze i liczy zmarszczki. Jestem nimi wszystkimi i czymś znacznie, znacznie więcej. Jestem kwitnącą łąką oraz rozkwitającym kwiatem.
Jestem łąką na której rozkwita pąk kwiatu, potem przekazuje w przyszłość swoje życie zawarte w małym nasionku obumierając przy tym, aby odrodzić się w nowym cyklu. Jestem przestrzenią w której istnieje łąka i w której kwitnie kwiat.
Jako dziecko lubiłam przebywać blisko osób i miejsc, które emanowały energią wznoszącą serca i umysły ponad otaczający nas świat, a jednocześnie pomagającą dostrzegać wokół boskie piękno stworzenia. Moja dziecięca duszyczka tęskniąca do niezbadanych przestrzeni istnienia generowała ogrom pragnień zbliżenia się do boskości. Nie raz wpatrywałam się w złotą tarczę zachodzącego słońca i płakałam z tęsknoty za rajem utraconym, którego istnienie mogłam tylko przeczuwać, tęskniłam za nieoddzieleniem od źródła, za moją nieskończoną duszą uwięzioną teraz w osobie małej dziewczynki.
Pokrzepienie znajdowałam słuchając opowiadań o Matce Boskiej, która jest Matką całego przejawionego świata zapłodnioną Duchem Boga Ojca, z niej to wyłania się Życie, ona mu błogosławi i do niej ono powraca, gdy dopełni się cykl stworzenia. Pamiętam jeszcze te wszystkie majówki i pieśni, modlitwy i czuję pod palcami drewniane koraliki różańca.
Słyszę szeptane słowa nabożnie wypowiadanej modlitwy. Pamiętam pierwsze medytacje nad modlitwą, Jasną Górę, litanie i akty strzeliste do Matki Przedwiecznej. Matka Boska kojarzy mi się nieodłącznie z przyrodą budzącą się bujnie do życia na wiosnę, rozkwitającą latem i umierającą zimą. Modliłam się uparcie do utraty tchu naiwnie wierząc w swoją oddzielność od Matki, od źródła życia błagając o ponowne zjednoczenie. Myślałam, że jest piękną postacią, może planetą Ziemią o zielonych włosach. Przytulałam policzek do zielonej miękkiej trawy i mówiłam czule: Mamo, czuję Ciebie, jesteś tu blisko.
Bardzo dokładnie pamiętam zachwyt nad fiołkiem, pierwszym kwiatem mojego dzieciństwa. Jakże piękna musi być Matka Świata skoro jej stworzenie jest tak piękne i przenikające w głąb duszy?
Łapczywie chłonęłam jego istotę, całą duszą i ciałem wchłaniałam jego Istnienie nie wiedząc nawet, że jest to roślina, ani jaka to roślina, nie interesując się jej nazywaniem, trwając w błogiej jedności. Stałam się na tę chwilę fiołkiem na pachnącej łące, nienazwaną pełnią stworzenia, doskonałą nierozdzielnością. Na ten moment powróciłam do domu duszy Świata. Błogość, radość, spokój, szczęście mi pozostało w pamięci.
Jako dzieci tak właśnie odbieraliśmy świat, zanim nie zdobyliśmy wiedzy, zanim nie nauczono nas nalepiania etykietek na cuda stworzenia, przyszpilania motyli i kolekcjonowania wiedzy. Odebrano nam pełnię, a fiołek stał się już tylko fiołkiem straciwszy swą boską magię. Fiołek stał się pięknym i nawet inspirującym przedstawicielem przyrody ożywionej posiadającym swoją systematykę i nomenklaturę jako przedstawiciel gatunku Viola Alpina, rodzaju Viola, rodziny Violacea. Jako jeszcze jeden odrębny ode mnie element świata zewnętrznego, zaszeregowany i usystematyzowanym, włożony do szuflady mojego umysłu już nie ma mocy przenikania mojej duszy na wskroś.Teraz jest potwierdzeniem mojej odrębności od świata wzmagając poczucie oddzielności i samotności.
To tylko jeden z elementów podróży od siebie. Gdy po raz pierwszy nazwałam fiołek fiołkiem poczułam smutek spowodowany ograniczeniem siebie. Pamiętam uczucie zawodu z powodu ograniczenia jego nieskończoności. Jedność z naturą i towarzyszący tej jedności zachwyt stopniowo zastępowane były porządkowaniem zjawisk, opisywaniem ich, nazywaniem i porównywaniem.
Teraz mając tytuł magistra i 52 lata staram się oduczyć wyuczonej metody kontaktowania się ze światem. Czy na powrót wąchając fiołek mogę stać się tym fiołkiem? Czy mimo ukształtowanej przez całe lata percepcji „szkiełka i oka” ten kwiat może przeniknąć moją duszę na wskroś jak niegdyś?
Zapomniałam, że fiołkiem jestem.
Zapomniałam, że wszyscy jesteśmy fiołkami na łące jedności Istnienia.
Przypomnij mi.
|
Baran 20.03-19.04 |
Byk 19.04-20.05 |
Bliźnięta 20.05-21.06 |
|
Rak 21.06-22.07 |
Lew 22.07-23.08 |
Panna 23.08-22.09 |
|
Waga 22.09-23.10 |
Skorpion 23.10-22.11 |
Strzelec 22.11-21.12 |
|
Koziorożec 21.12-20.01 |
Wodnik 20.01-18.02 |
Ryby 18.02-20.03 |
Darowy VIDEOczat z Ekspertem
Zobacz kiedy znajdziesz odpowiedź
na swoje pytanie ...

Zobacz na EzoPorady.pl
Najczęściej czytane |
Najnowsze komentarze |
Nasz ekspertPrognoza na luty 2012O niezwykłym wybuchu społecznego buntu wobec ustaw ACTA, o narodzinach nowego społeczeństwa opartego na wolności - czyli o społeczeństwie nadchodzącej Ery Wodnika pisze w swoim felietonie nasz astrolog Piotr Gibaszewski. więcej » |